Skip to main content

NICOLÁS CERVIO

Architekt i projektant, dla którego meble są naturalnym przedłużeniem architektury, częścią tej samej twórczej podróży. Ceni multidyscyplinarność i postrzega projektowanie jako proces nieustannego poszukiwania i uczenia się.

Projektując mebel, wyobraża sobie kontekst i codzienne życie, którego stanie się on częścią. Dla nobonobo stworzył modułową sofę Muro – rzeźbiarską bryłę o niskiej linii, czerpiącą z estetyki lat 50. i 70., w której charakterystyczne ścięcie krawędzi pod kątem 65° tworzy wrażenie ruchu.

Jak zaczęła się Twoja droga do projektowania mebli? Czy był moment, który szczególnie wpłynął na decyzję o wyborze tej ścieżki?

Chociaż formalnie jestem architektem zawsze pociągało mnie projektowanie przedmiotów, zwłaszcza mebli. Wierzę, że meble, ze względu na ścisły związek ze sposobem, w jaki zamieszkujemy przestrzenie, są częścią architektury. Postrzegam je jako jej naturalne przedłużenie.

W moim przypadku projektowanie, a meble w szczególności, są częścią tej samej twórczej podróży. Jedną z największych zalet architektury jest to, że pozwala nam wykraczać poza jej własne granice i myśleć w sposób multidyscyplinarny. Ta szeroka perspektywa wymaga również ciągłego uczenia się, nieustannego nastawienia na poszukiwania i umiejętności odkrywania nowych podejść do projektowania.

muro_balmont_06 (4)

Projektując meble, czy wyobrażasz sobie przestrzeń, w której będą funkcjonować, konkretny typ wnętrza, atmosferę, użytkownika?

Projektując mebel wyobrażam sobie kontekst w jakim będzie on funkcjonować. Zależy to od potrzeb projektu i typu użytkownika, do którego jest skierowany.

Lubię myśleć, że produkt stanie się częścią codziennego życia i osobistych historii ludzi. Zaprojektowanie przedmiotu, który będzie towarzyszył tym chwilom jest niezwykle ważne.

Jednocześnie to często użytkownik ostatecznie definiuje atmosferę produktu. Każdy interpretuje go i nadaje mu własny, niepowtarzalny charakter. Uważam to za szczególnie interesujące, ponieważ to właśnie użytkowanie często ujawnia inne sposoby jego rozumienia i integracji z przestrzenią, wzbogacając w ten sposób dany projekt.

Sofa Muro zaprojektowana dla nobonobo ma bardzo rzeźbiarską formę, w której można dostrzec echa designu lat 50. i 70. Jak przełożyłeś te inspiracje na współczesny język projektu?

Nawiązania do lat 50. i 70. XX wieku stały się punktem wyjścia do stworzenia ponadczasowego i na wskroś współczesnego dzieła. Dziś nie wystarczy już odpowiadać wyłącznie na pytania o funkcjonalność i wygodę. Użytkownicy mają coraz wyraźniejsze poczucie tożsamości i stają się coraz bardziej wymagający, poszukują przedmiotów, które wnoszą do codziennego życia również wymiar emocjonalny i intelektualny.

„Ścięcie pod kątem 65° na oparciu i przedniej części podłokietnika (…) sofy Muro (…) tworzy wrażenie ruchu i bezwładności, które definiuje profil i nadaje meblowi niepowtarzalny charakter.”

Czy podczas pracy nad Muro pojawił się moment, który szczególnie wpłynął na ostateczny charakter projektu?

Tak. Ścięcie pod kątem 65° na oparciu i przedniej części podłokietnika było ważną decyzją projektową w procesie powstawania sofy Muro. Ten element tworzy wrażenie ruchu i bezwładności, które definiuje profil i nadaje meblowi niepowtarzalny charakter.

„Wierzę, że meble, ze względu na ścisły związek ze sposobem, w jaki zamieszkujemy przestrzenie, są częścią architektury. Postrzegam je jako jej naturalne przedłużenie.”

Muro jest systemem modułowym. Jak podchodzisz do projektowania mebla, który musi jednocześnie oferować dużą swobodę konfiguracji i zachować spójność wizualną?

Projektując system modułowy staram się zdefiniować jasny język formalny, który pozostanie spójny w każdej konfiguracji.

W przypadku sofy Muro szczególnie interesująca jest możliwość dostosowania się do różnych skal i wymagań przestrzennych. To pozwala użytkownikom na tworzenie aranżacji odzwierciedlających własne preferencje poprzez łączenie modułów. Właśnie te wybory kompozycyjne, zawsze pod okiem profesjonalnych wskazówek nobonobo, definiują ostateczny charakter mebla, nie pozbawiając go przy tym wyróżniającej siły wyrazu.

GREG MCKINLEY

Projektant z Wellington w Nowej Zelandii, którego droga do wzornictwa wiodła przez inżynierię elektryczną, wizualizację architektoniczną i samodzielnie rozwijane umiejętności modelowania 3D. Formy tworzy najczęściej bezpośrednio w przestrzeni cyfrowej.

W kolekcji nobonobo znalazły się jego projekty: wielokrotnie nagradzany w międzynarodowych konkursach fotel Parfait, łóżko Peter oraz modułowa sofa Split It.

Twoja droga do projektowania mebli wiodła przez inżynierię elektryczną, wizualizację architektoniczną i samodzielnie rozwijane umiejętności modelowania 3D. W jaki sposób ta nielinearna ścieżka zawodowa, z dala od tradycyjnych szkół wzornictwa, wpłynęła na Twoją twórczość?

Dzięki inżynierii elektrycznej poznałem oprogramowanie do modelowania 3D. Moje doświadczenie w modelowaniu w połączeniu z wizualizacją architektoniczną dało mi unikalną perspektywę rozpoczynania procesu projektowego od tworzenia prototypów z wykorzystaniem oprogramowania 3D. Tylko niektóre z moich projektów zaczynam od ręcznych szkiców na papierze. Wizualizacja architektoniczna dała mi doświadczenie w łączeniu kształtów, materiałów i kolorów w estetyczny sposób.

parfait mood authors

Parfait powstał bezpośrednio w programie Marvelous Designer, co widać w jego pikowaniu, w tej niemal cukierniczej, puszystej fakturze. Ile z ostatecznej formy zostało odkryte w narzędziu, a ile zaplanowane z wyprzedzeniem?

Moją pierwotną inspiracją był obraz prostego, pikowanego kawałka materiału znaleziony w internecie. To właśnie tę estetykę chciałem oddać w ogólnym wyglądzie pikowania. Następnie przeszedłem do programu 3ds Max, aby stworzyć główną formę fotela. Do stworzenia puchowego pikowania niezbędny był program Marvelous Designer, który pomógł mi uzyskać zamierzony efekt końcowy.

Fotel Parfait, łóżko Peter i modułowa sofa Split It to trzy bardzo różne obiekty, a jednak łączy je pewna zmysłowa obfitość formy. Czy istnieje wspólny, intuicyjny punkt wyjścia, który pojawia się u Ciebie przy każdym projekcie?

Powiedziałbym, że platformy takie jak Pinterest i Google często inspirują mnie do tworzenia nowych projektów i kreacji obrazów przy użyciu sztucznej inteligencji. Lubię zgłębiać formy rzeźbiarskie, czasami liniowe, dwuwymiarowe rysunki, materiały i detale tapicerskie. To pomaga mi zebrać pomysły, które później wykorzystuję w projektowaniu 3D.

„Tylko niektóre z moich projektów zaczynam od ręcznych szkiców na papierze. Wizualizacja architektoniczna dała mi doświadczenie w łączeniu kształtów, materiałów i kolorów w estetyczny sposób.”

Parfait otrzymał Honorable Mention na New York Design Awards. Co Twoim zdaniem jury dostrzegło w tym fotelu? I czy ta interpretacja pokrywa się z tym, co miałeś na myśli projektując go?

Myślę, że jury doceniło unikalną estetykę Parfait, ogólny komfort i awangardowy charakter tego fotela. Być może chcieliby zachęcić innych, którzy mają alternatywne ścieżki edukacji, do zaangażowania się w projektowanie mebli w przyszłości? Wszystko jest możliwe.

„Lubię zgłębiać formy rzeźbiarskie, czasami liniowe, dwuwymiarowe rysunki, materiały i detale tapicerskie. To pomaga mi zebrać pomysły, które później wykorzystuję w projektowaniu 3D.”

Projektujesz w Wellington, a meble są produkowane w Polsce – to dosyć odległa geograficznie współpraca. Jak dystans od fabryki, od europejskiego rynku i od fizycznego materiału wpływa na proces pracy?

Jestem pod ogromnym wrażeniem realizacji moich projektów przez firmę nobonobo. Niektóre elementy są dokładnie takie jak sobie wyobrażałem, a inne zostały udoskonalone w stosunku do mojego projektu. Zawsze jestem otwarty na pozytywną współpracę, aby stworzyć jak najlepszy efekt dla danego mebla. Mam pełne zaufanie do firmy nobonobo, która potrafi ożywić moje projekty niezależnie od odległości geograficznej jaka nas dzieli.

RUYA AKYOL

Projektantka wywodząca się ze Stambułu, absolwentka Istanbul Technical University, Politecnico di Milano i Domus Academy. Zdobywała doświadczenie u boku Claudia Belliniego w Mediolanie i Philippe’a Starcka w Paryżu. Jej styl to synteza włoskiej kultury projektowej, skandynawskiego minimalizmu i anatolijskiego dziedzictwa. Prowadzi własne studio, zajmując się także tożsamością marek i art direction.

W kolekcji nobonobo znalazł się jej fotel Bacione o miękkiej, otulającej bryle, której nazwa oznacza po włosku „wielki pocałunek”.

Wychowałaś się w Stambule, studiowałaś na Politecnico di Milano i w Domus Academy, pracowałaś z Claudio Bellinim w Mediolanie i z Philippe'em Starckiem w Paryżu. To dwa zupełnie różne temperamenty projektowe, włoska precyzja i rygor z jednej strony, prowokacja i teatralność z drugiej. Co wyniosłaś z każdego z tych doświadczeń?

Dało mi to możliwość spojrzenia na design z trzech różnych perspektyw. Na Politechnice Stambulskiej i Politechnice Mediolańskiej zdobyłam solidne wykształcenie w zakresie produkcji, zasad projektowania i podstaw tej dziedziny. Z kolei Domus Academy dała mi szersze zrozumienie marketingowych i wizualnych aspektów designu dzięki projektom realizowanym we współpracy z projektantami i firmami z branży.

Zaczęłam współpracę z Claudio Bellinim na bardzo wczesnym etapie mojej kariery i stopniowo rozwijałam się w tym studiu, co ukształtowało moją metodę pracy, pozwalając jednocześnie rozwinąć się mojej kreatywnej naturze. Wreszcie, podczas pracy z Philippe Starckiem, miałam okazję zaobserwować bardzo oryginalny i osobisty sposób w jaki podchodzi on do projektów i klientów. To doświadczenie zainspirowało mnie do podążania własną ścieżką.

detal bacione

Twój styl opisywany jest jako synteza współczesnej włoskiej kultury projektowej i minimalizmu skandynawskiego, a jednocześnie jesteś projektantką ukształtowaną przez Stambuł i anatolijskie dziedzictwo. Jak te trzy perspektywy, bliskowschodnia, śródziemnomorska i północna, prowadzą ze sobą dialog w codziennej pracy?

Połączenie tych różnych kultur i praktyk z moją własną perspektywą pomogło mi rozwinąć osobisty język projektowania. Pochodzę z bardzo kolorowej kultury i po wielu latach mieszkania we Włoszech nauczyłam się projektować przedmioty z zachowaniem odpowiednich proporcji i dbałością o szczegóły. Zawsze pasjonowałam się skandynawskim designem, a małżeństwo ze szwedzkim architektem pozwoliło mi głębiej zrozumieć minimalizm i doświadczyć go bezpośrednio w Sztokholmie.

Zwykle zaczynam swoje projekty od bardzo koncepcyjnego punktu widzenia, a następnie nadaję obiektom im odpowiednie wymiary i proporcje. Na koniec przyglądam się projektowi, aby zrozumieć, co można usunąć, a nie dodać, aby uzyskać najbardziej istotną wersję pomysłu.

Bacione znaczy po włosku „wielki pocałunek” i ta nazwa jest jednocześnie precyzyjnym opisem formy: miękkie bryły, zaoblenia, proporcje, które otulają. Jaki był punkt wyjścia, czy najpierw było słowo, czy forma?

Idea zaprojektowania ikonicznego, zaokrąglonego i przytulnego fotela pojawiła się na samym początku. Później przyszła do mnie myśl, że danie komuś buziaka po powrocie do domu, wydaje mi się najbardziej szczerym gestem powitania.

Zadałam sobie pytanie dlaczego nie zaprojektować fotela, który daje buziaka, zwłaszcza w czasach, gdy wszystko staje się coraz mniej autentyczne i osobiste?

„(…) przyszła do mnie myśl, że danie komuś buziaka po powrocie do domu, wydaje mi się najbardziej szczerym gestem powitania. Zadałam sobie pytanie dlaczego nie zaprojektować fotela, który daje buziaka, zwłaszcza w czasach, gdy wszystko staje się coraz mniej autentyczne i osobiste?”

W fotelu Bacione ciepło i zmysłowość zostały osiągnięte bez żadnych dosłownych gestów. Nie znajdziemy tutaj ornamentów czy ozdobnych detali. W jaki sposób pracujesz nad tym, żeby abstrakcyjna forma niosła tak konkretne, niemal fizyczne odczucie?

Dla mnie forma nigdy nie jest wyłącznie kwestią geometrii. To także emocje, gesty i pamięć. W przypadku Bacione zależało mi, aby kształt wydawał się instynktowny, niemal znajomy, jak coś, do czego od razu chce się podejść i dotknąć.

Zazwyczaj zaczynam od ogólnego pomysłu, a następnie pracuję nad wieloma wariantami i wersjami, aż obiekt ucieleśnia tę ideę jak najmniejszym wysiłkiem. W tym przypadku miękkość, zaokrąglone bryły i otulające proporcje wynikają właśnie z takiej intencji: stworzenia dzieła, które wydaje się ciepłe, hojne i dyskretnie intymne, bez potrzeby dodatkowych dekoracji.

„Dla mnie forma nigdy nie jest wyłącznie kwestią geometrii. To także emocje, gesty i pamięć. W przypadku Bacione miękkość, zaokrąglone bryły i otulające proporcje wynikają z intencji stworzenia dzieła, które wydaje się ciepłe, hojne i dyskretnie intymne, bez potrzeby dodatkowych dekoracji.”

Oprócz projektowania zajmujesz się tożsamością marek i art direction. Czy ta podwójna perspektywa, twórcy obiektów i architekta komunikacji wizualnej, wpływa na sposób, w jaki myślisz o projektowanych meblach?

Wierzę, że wszystkie dziedziny projektowania są ze sobą ściśle powiązane. Podczas studiów starałem się uczęszczać na jak najwięcej zajęć z projektowania komunikacji, aby wzmocnić swoją perspektywę wizualną.

Jako założycielka studia projektowego, które oferuje również usługi art direction, pracuję nad realizacjami obejmującymi zarówno biblioteki materiałów i narzędzia komunikacji wizualnej, jak też projektowanie wnętrz i produktów. Takie podejście pozwala zrozumieć, czego każda dziedzina potrzebuje od pozostałych i doskonalić umiejętności nie tylko z perspektywy poszczególnych dyscyplin projektowych, ale także poprzez bardziej holistyczne i kompleksowe podejście.

EWA PÓŁTORAK

Projektantka wzornictwa przemysłowego, absolwentka uczelni w Bydgoszczy, Poznaniu i Walencji. To właśnie w Hiszpanii spędziła pierwsze lata pracy zawodowej i założyła studio Calma Creative, rozwijając współpracę z przemysłem na wielu poziomach.

W swoim podejściu zawsze wychodzi od obserwacji, analizy i rozumienia potrzeb człowieka. Projektuje meble o miękkiej, spokojnej formie i architektonicznym charakterze, poszukując równowagi między wyrazistą bryłą a codziennym komfortem. Dla nobonobo stworzyła kolekcję Lanube.

Studiowałaś wzornictwo w Bydgoszczy, projektowanie mebla w Poznaniu, a wzornictwo przemysłowe w Walencji i to właśnie w Hiszpanii spędziłaś kilka ważnych lat zawodowych. Czego to środowisko projektowe nauczyło Cię o formie, materiale i sposobie patrzenia na meble?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Podkreślasz, że projektowanie zawsze zaczyna się od człowieka, od obserwacji, analizy, rozumienia potrzeb. Jak ten moment uważnego słuchania użytkownika przekłada się na konkretne decyzje formalne? Czy w projekcie Lanube był taki moment przełomowy?

W przypadku Lanube przełomowym momentem było znalezienie równowagi pomiędzy wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Od początku zależało mi na stworzeniu miękkiej, spokojnej bryły o architektonicznym charakterze, w której oparcie stanowi naturalne przedłużenie siedziska. Jednocześnie każda decyzja formalna musiała iść w parze z ergonomią. Dlatego dodatkowe poduszki nie są wyłącznie elementem estetycznym – zostały zaprojektowane jako integralna część systemu podparcia, wynikająca bezpośrednio z architektury całej sofy.

Sofa i łóżko Lanube - dwa różne meble, dwie strefy domu tworzące spójny, spokojny język formalny. Co było punktem wyjścia do tego projektu: bryła, detal, materiał, a może atmosfera przestrzeni, do której zostały zaprojektowane?

Muszę przyznać, że od początku projektowania Lanube myślałam nie tyle o pojedynczym meblu, co o atmosferze, jaką kreuje w przestrzeni. Zarówno sofa, jak i łóżko są przeznaczone do odpoczynku, dlatego zależało mi na stworzeniu spokojnego, miękkiego języka formalnego, który będzie naturalnie wspierał codzienny komfort.

Dopiero z tej idei wynikały kolejne decyzje projektowe dotyczące bryły, proporcji czy detalu. Charakterystyczne, miękkie objętości, subtelne pikowania i starannie dopracowane proporcje miały budować poczucie wizualnego spokoju, ale jednocześnie zachować wyrazisty, architektoniczny charakter.

Zależało mi, aby meble były komfortowe nie tylko fizycznie, ale również wizualnie, żeby dobrze wpisywały się w codzienne życie i tworzyły przestrzeń sprzyjającą odpoczynkowi.

„W przypadku kolekcji Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.”

Lanube to kolekcja, która z salonu przechodzi do sypialni. Jak projektujesz meble przeznaczone do tak odmiennych sposobów użytkowania - aktywnej obecności i głębokiego wyciszenia?

To prawda, że sofa i łóżko funkcjonują w różnych strefach domu i odpowiadają na nieco inne potrzeby użytkownika. Jednak w przypadku Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.

Kiedy udało się wypracować odpowiednie proporcje, ergonomię i język formalny sofy, naturalnym krokiem było przeniesienie tych wartości do kolejnego produktu. Charakterystyczne, miękkie objętości oraz detal szycia stały się elementami budującymi tożsamość całej kolekcji.

Nie zawsze jednak rozwijanie rodziny produktów wygląda w ten sposób. Czasami większą wartość daje świadome wprowadzenie kontrastu pomiędzy poszczególnymi meblami. W przypadku Lanube od początku zależało nam jednak na stworzeniu spójnego świata, w którym zarówno sofa, jak i łóżko opowiadają tę samą historię komfortu, miękkości i spokoju.

„Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.”

W Twoich wypowiedziach pojawia się stwierdzenie, że dobre meble powinny służyć przez lata i mieć swoje drugie życie. Jak ta długofalowa perspektywa wpływa na decyzje podejmowane podczas procesu projektowego?

Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

NELSON DE ARAÚJO

Portugalski projektant, dla którego przełomem był niemal roczny pobyt we Włoszech podczas studiów i bezpośredni kontakt z kulturą designu głęboko zakorzenioną w codzienności. Dorastał w spokojnym, nadmorskim mieście, w rytmie slow living i to właśnie bliskość natury do dziś kształtuje jego poszukiwanie minimalizmu i równowagi.

Dla nobonobo zaprojektował sofę i fotel Margo oraz stół Roots, w którym połączenie metalu i drewna oddaje jego dążenie do szczerości materiału.

Twoja droga do projektowania mebli zaczęła się w Portugalii, ale ważnym momentem był także pobyt we Włoszech podczas studiów. W jaki sposób te doświadczenia ukształtowały Twój sposób myślenia o designie?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

Nelson de Araujo Roots 02

W swoich projektach często mówisz o minimalizmie i równowadze. Skąd najczęściej czerpiesz inspiracje, czy są to raczej obserwacje natury, architektura, podróże, a może codzienne doświadczenia użytkowników?

Wierzę, że moją największą inspiracją są moje korzenie. Dorastałam w bardzo spokojnym mieście, gdzie panował powolny styl życia, zawsze miałem blisko do morza, rzeki i gór. Chociaż już tam nie mieszkam, ta więź z naturą pozostała we mnie i silnie wpływa na moją kreatywność oraz poszukiwanie minimalizmu i równowagi.

Z drugiej strony, podróżowanie jest dla mnie fundamentalne. Doświadczanie różnych kultur i zwyczajów skłania mnie do kwestionowania tego, jak żyjemy i wchodzimy w interakcje z przedmiotami na co dzień. To właśnie z tej mieszanki, natury i kontaktu z nową rzeczywistością, rodzi się pragnienie testowania materiałów, tworzenia nowych kształtów i kwestionowania granic mojej twórczości.

Dla nobonobo zaprojektowałeś kilka różnych mebli – sofę i fotel Margo oraz stół Roots. Czy od początku myślałeś o nich jako o elementach wspólnego języka projektowego?

Co zabawne, nie. Zarówno linia Margo, jak i stół Roots powstały z luźnych szkiców, z pomysłów, które pojawiły się, gdy zgłębiałem kształty, kolory i materiały. Początkowo nie były projektowane jako „rodzina” ani do dzielenia tej samej przestrzeni. Jednak ponieważ powstały mniej więcej w tym samym czasie, rozwinęły podobny język i doskonale ze sobą współistnieją. Poza tym zawsze staram się zachować wyraźną tożsamość w tym, co robię. Wierzę, że to właśnie dzięki temu ciągłemu połączeniu moje prace ostatecznie mówią tym samym językiem i tak naturalnie do siebie pasują.

„Stół Roots powstał w czasie, gdy zgłębiałem połączenie metalu i drewna. To dwa materiały pochodzące z natury, choć zanim przybiorą finalną formę, przechodzą przez procesy przemysłowe, ich naturalne pochodzenie wciąż jest w nich obecne.”

Forma stołu Roots wyraźnie nawiązuje do organicznych kształtów natury. Jak wyglądał proces przekładania tej inspiracji na konkretną konstrukcję i materiał?

Stół Roots powstał w czasie, gdy zgłębiałem połączenie metalu i drewna. To dwa materiały pochodzące z natury, choć zanim przybiorą finalną formę, przechodzą przez procesy przemysłowe, ich naturalne pochodzenie wciąż jest w nich obecne. Dla mnie projektowanie mebli musi być jak najbardziej szczere. Mój proces twórczy w dużej mierze na tym właśnie polegał: starałem się ograniczyć ilość materiałów nienaturalnych i pozwolić, aby struktura, ciężar metalu i faktura drewna mówiły same za siebie. W ten sposób mogłem wnieść tę organiczną inspirację do projektu – szczerze i bez udziwnień.

„Moje podejście polega na tym, aby zawsze zaczynać od tej ergonomicznej bazy, to szkielet projektu. Dopiero potem powoli zaczynam dostosowywać formę i pracować nad projektem. W ten sposób dbam o to, aby projekt był nie tylko atrakcyjny wizualnie, ale także autentycznie wygodny i zachęcający.”

W projektach takich jak sofa i fotel Margo ważna jest równowaga między wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Jak pracujesz nad tym momentem, w którym projekt staje się jednocześnie estetyczny i naprawdę wygodny?

Wszystko zaczyna się od podstawowej zasady: ergonomii, zawsze dostosowanej do rynku, dla którego projektujemy. Istnieją już sprawdzone rozwiązania ergonomiczne, o których wiemy, że działają i gwarantują komfort. Prawdziwym wyzwaniem jest znalezienie idealnego kompromisu między estetyką a funkcjonalnością.

Moje podejście polega na tym, aby zawsze zaczynać od tej ergonomicznej bazy, to szkielet projektu. Dopiero potem powoli zaczynam dostosowywać formę i pracować nad projektem. W ten sposób dbam o to, aby projekt był nie tylko atrakcyjny wizualnie, ale także autentycznie wygodny i zachęcający.

TOMEK RYGALIK

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich projektantów, w latach 2019–2022 dyrektor artystyczny nobonobo. W swojej praktyce łączy dyscyplinę formalną z eksperymentem materiałowym i często mówi o moralnym wymiarze projektowania – tworzeniu rzeczy, które zasługują na to, by istnieć.

Dla nobonobo stworzył rozbudowaną rodzinę mebli Wadi (sofę, fotel i pufę), a także sofę Raksa, fotel Tupak, zestaw stolików Nato oraz stół Oo.

Od 2019 do 2022 roku pełniłeś funkcję dyrektora artystycznego nobonobo, to rola fundamentalnie różna od projektowania na zlecenie. W jaki sposób to podwójne zadanie bycia jednocześnie twórcą i kuratorem tożsamości marki wpłynęło na sposób w jaki myślałeś o każdym nowym projekcie?

Stworzenie marki od podstaw, w tym jej nazwy, loga i fundamentów strategii, było punktem wyjścia do dalszych prac, takich jak zaprojektowanie produktów konstytuujących nową tożsamość. Miały one wyrażać zupełnie nowe podejście do oferty, oparte na oryginalności autorskiego wzornictwa, rozwijającego już dość zaawansowaną jakość wykonania.

Aby nakreślić ten kierunek i wyznaczyć spójny estetycznie klucz – bazę do dalszego rozwoju – potrzebnych było kilka powiązanych ze sobą typów mebli, odpowiadających na różne potrzeby rynku: od sprzedażowego hitu, przez ikonę wizerunkową, po dopełniające całość fotele i stoliki. Choć dziś może brzmieć to dość prosto, było to duże wyzwanie i ogrom pracy, zwłaszcza biorąc pod uwagę zróżnicowany poziom świadomości w obszarze designu i ówczesne nastawienie rynku.

Wadi_Vamos07_detal_3547

Wadi to najbardziej rozbudowana rodzina mebli jaką stworzyłeś dla nobonobo obejmująca sofę, fotel i pufę. Jaka idea stoi u podstaw tej kolekcji?

Niemal każda projektowana przeze mnie rodzina produktowa ma w sobie systemową modularność, która pozwala na tworzenie różnych konfiguracji i typów. Większość sof dostępnych na rynku opiera się na podobnej typologii i zasadzie konstruowania całości, dlatego w tej kolekcji celowo wykorzystałem znacznie mniej powszechny sposób konfigurowania, oparty na powtarzalnych modułach w formie „plastrów”.  Ich liczba definiuje szerokość siedziska, a po obu jego stronach znajdują się analogiczne moduły z podłokietnikami.

Główną ideą było stworzenie modelu, który można rozebrać na czynniki pierwsze – nie tylko z myślą o praniu tkaniny, ale przede wszystkim o możliwości naprawy lub utylizacji poszczególnych materiałów, w duchu zrównoważonego rozwoju.

Twoje projekty opierają się między innymi na dialogu między dyscypliną formalną a eksperymentem materiałowym. Jak te zasady działają w przypadku mebli tapicerowanych, których forma jest w dużej mierze definiowana przez miękkość i ukrycie struktury?

Również produkty tapicerowane projektuję na wskroś – także od środka, tak aby były przemyślane pod każdym względem. Dobra funkcja i forma są wynikiem właśnie takiego podejścia.

„Większość sof dostępnych na rynku opiera się na podobnej typologii i zasadzie konstruowania całości, dlatego w kolekcji Wadi celowo wykorzystałem znacznie mniej powszechny sposób konfigurowania, oparty na powtarzalnych modułach w formie „plastrów”.  Ich liczba definiuje szerokość siedziska, a po obu jego stronach znajdują się analogiczne moduły z podłokietnikami.”

Często mówisz o moralnym wymiarze projektowania, o tworzeniu rzeczy, które zasługują na to, żeby istnieć. Jak ta etyka funkcjonuje wewnątrz codziennej rzeczywistości marki meblarskiej?

To duży i złożony dylemat, wynikający z konsumpcyjnego paradygmatu. Wszyscy na co dzień uczestniczymy w kreowaniu otaczającego nas świata – od doznań i emocji, przez miejsca pracy, po modernizację i rozwój kraju, a także generowanie odpadów i wpływ na środowisko naturalne.

Dobrze jest aktywnie wspierać pozytywne zmiany na każdym kroku, rozwijając tym samym świadomość własną i swojego otoczenia.

„Wszyscy na co dzień uczestniczymy w kreowaniu otaczającego nas świata – od doznań i emocji, przez miejsca pracy, po modernizację i rozwój kraju, a także generowanie odpadów i wpływ na środowisko naturalne.

Dobrze jest aktywnie wspierać pozytywne zmiany na każdym kroku, rozwijając tym samym świadomość własną i swojego otoczenia.”

Patrząc na całą kolekcję, którą stworzyłeś dla nobonobo – od mebli Wadi, przez sofę Raksa i fotel Tupak, aż po zestaw stolików Nato oraz stół Oo, czy jest w niej formalny lub filozoficzny wątek łączący te projekty w spójną opowieść?

To spójna formalnie, materiałowo-technologicznie i etycznie historia, konstytuująca nową, wiarygodną markę. Stanowi bazę i niczym nieograniczony potencjał do dalszego rozwoju i to nie tylko w sferze materialnej.

TOMASZ MATEJCZYK

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.

Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.

Od 2019 do 2022 roku pełniłeś funkcję dyrektora artystycznego nobonobo, to rola fundamentalnie różna od projektowania na zlecenie. W jaki sposób to podwójne zadanie bycia jednocześnie twórcą i kuratorem tożsamości marki wpłynęło na sposób w jaki myślałeś o każdym nowym projekcie?

LOREM IPSUM

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Wadi to najbardziej rozbudowana rodzina mebli jaką stworzyłeś dla nobonobo obejmująca sofę, fotel i pufę. Jaka idea stoi u podstaw tej kolekcji?

LOREM IPSUM

Twoje projekty opierają się między innymi na dialogu między dyscypliną formalną a eksperymentem materiałowym. Jak te zasady działają w przypadku mebli tapicerowanych, których forma jest w dużej mierze definiowana przez miękkość i ukrycie struktury?

LOREM IPSUM

„LOREM IPSUM”

Często mówisz o moralnym wymiarze projektowania, o tworzeniu rzeczy, które zasługują na to, żeby istnieć. Jak ta etyka funkcjonuje wewnątrz codziennej rzeczywistości marki meblarskiej?

LOREM IPSUM

„LOREM IPSUM”

Patrząc na całą kolekcję, którą stworzyłeś dla nobonobo – od mebli Wadi, przez sofę Raksa i fotel Tupak, aż po zestaw stolików Nato oraz stół Oo, czy jest w niej formalny lub filozoficzny wątek łączący te projekty w spójną opowieść?

LOREM IPSUM

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

DAVID GIRELLI

Projektant, którego tło zawodowe łączy inżynierię, modę i projektowanie wnętrz, trzy dyscypliny o różnym rozumieniu relacji między produktem a użytkownikiem. Jego filozofia opiera się na dążeniu do ponadczasowej elegancji i eliminacji zbędnego detalu.

Dla nobonobo zaprojektował fotel Fulu, którego organiczna bryła zrodziła się z obrazu plażowych otoczaków, gładkich, nieregularnych form kształtowanych przez wodę.

Studiowałaś wzornictwo w Bydgoszczy, projektowanie mebla w Poznaniu, a wzornictwo przemysłowe w Walencji i to właśnie w Hiszpanii spędziłaś kilka ważnych lat zawodowych. Czego to środowisko projektowe nauczyło Cię o formie, materiale i sposobie patrzenia na meble?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Podkreślasz, że projektowanie zawsze zaczyna się od człowieka, od obserwacji, analizy, rozumienia potrzeb. Jak ten moment uważnego słuchania użytkownika przekłada się na konkretne decyzje formalne? Czy w projekcie Lanube był taki moment przełomowy?

W przypadku Lanube przełomowym momentem było znalezienie równowagi pomiędzy wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Od początku zależało mi na stworzeniu miękkiej, spokojnej bryły o architektonicznym charakterze, w której oparcie stanowi naturalne przedłużenie siedziska. Jednocześnie każda decyzja formalna musiała iść w parze z ergonomią. Dlatego dodatkowe poduszki nie są wyłącznie elementem estetycznym – zostały zaprojektowane jako integralna część systemu podparcia, wynikająca bezpośrednio z architektury całej sofy.

Sofa i łóżko Lanube - dwa różne meble, dwie strefy domu tworzące spójny, spokojny język formalny. Co było punktem wyjścia do tego projektu: bryła, detal, materiał, a może atmosfera przestrzeni, do której zostały zaprojektowane?

Muszę przyznać, że od początku projektowania Lanube myślałam nie tyle o pojedynczym meblu, co o atmosferze, jaką kreuje w przestrzeni. Zarówno sofa, jak i łóżko są przeznaczone do odpoczynku, dlatego zależało mi na stworzeniu spokojnego, miękkiego języka formalnego, który będzie naturalnie wspierał codzienny komfort.

Dopiero z tej idei wynikały kolejne decyzje projektowe dotyczące bryły, proporcji czy detalu. Charakterystyczne, miękkie objętości, subtelne pikowania i starannie dopracowane proporcje miały budować poczucie wizualnego spokoju, ale jednocześnie zachować wyrazisty, architektoniczny charakter.

Zależało mi, aby meble były komfortowe nie tylko fizycznie, ale również wizualnie, żeby dobrze wpisywały się w codzienne życie i tworzyły przestrzeń sprzyjającą odpoczynkowi.

„W przypadku kolekcji Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.”

Lanube to kolekcja, która z salonu przechodzi do sypialni. Jak projektujesz meble przeznaczone do tak odmiennych sposobów użytkowania - aktywnej obecności i głębokiego wyciszenia?

To prawda, że sofa i łóżko funkcjonują w różnych strefach domu i odpowiadają na nieco inne potrzeby użytkownika. Jednak w przypadku Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.

Kiedy udało się wypracować odpowiednie proporcje, ergonomię i język formalny sofy, naturalnym krokiem było przeniesienie tych wartości do kolejnego produktu. Charakterystyczne, miękkie objętości oraz detal szycia stały się elementami budującymi tożsamość całej kolekcji.

Nie zawsze jednak rozwijanie rodziny produktów wygląda w ten sposób. Czasami większą wartość daje świadome wprowadzenie kontrastu pomiędzy poszczególnymi meblami. W przypadku Lanube od początku zależało nam jednak na stworzeniu spójnego świata, w którym zarówno sofa, jak i łóżko opowiadają tę samą historię komfortu, miękkości i spokoju.

„Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.”

W Twoich wypowiedziach pojawia się stwierdzenie, że dobre meble powinny służyć przez lata i mieć swoje drugie życie. Jak ta długofalowa perspektywa wpływa na decyzje podejmowane podczas procesu projektowego?

Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

CHRIS STANFEL

Hiszpański projektant produktu z Walencji, który w swojej pracy chętnie sięga po nieoczywiste, botaniczne odniesienia zacierając granice między kategoriami mebli.

Dla nobonobo zaprojektował zestaw stolików Flesia, inspirowany rafflezją, egzotycznym kwiatem z lasów Indonezji. Tapicerowane nogi stolika przypominające płatki rośliny świadomie łamią stereotyp stolika kawowego.

Studiowałaś wzornictwo w Bydgoszczy, projektowanie mebla w Poznaniu, a wzornictwo przemysłowe w Walencji i to właśnie w Hiszpanii spędziłaś kilka ważnych lat zawodowych. Czego to środowisko projektowe nauczyło Cię o formie, materiale i sposobie patrzenia na meble?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Podkreślasz, że projektowanie zawsze zaczyna się od człowieka, od obserwacji, analizy, rozumienia potrzeb. Jak ten moment uważnego słuchania użytkownika przekłada się na konkretne decyzje formalne? Czy w projekcie Lanube był taki moment przełomowy?

W przypadku Lanube przełomowym momentem było znalezienie równowagi pomiędzy wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Od początku zależało mi na stworzeniu miękkiej, spokojnej bryły o architektonicznym charakterze, w której oparcie stanowi naturalne przedłużenie siedziska. Jednocześnie każda decyzja formalna musiała iść w parze z ergonomią. Dlatego dodatkowe poduszki nie są wyłącznie elementem estetycznym – zostały zaprojektowane jako integralna część systemu podparcia, wynikająca bezpośrednio z architektury całej sofy.

Sofa i łóżko Lanube - dwa różne meble, dwie strefy domu tworzące spójny, spokojny język formalny. Co było punktem wyjścia do tego projektu: bryła, detal, materiał, a może atmosfera przestrzeni, do której zostały zaprojektowane?

Muszę przyznać, że od początku projektowania Lanube myślałam nie tyle o pojedynczym meblu, co o atmosferze, jaką kreuje w przestrzeni. Zarówno sofa, jak i łóżko są przeznaczone do odpoczynku, dlatego zależało mi na stworzeniu spokojnego, miękkiego języka formalnego, który będzie naturalnie wspierał codzienny komfort.

Dopiero z tej idei wynikały kolejne decyzje projektowe dotyczące bryły, proporcji czy detalu. Charakterystyczne, miękkie objętości, subtelne pikowania i starannie dopracowane proporcje miały budować poczucie wizualnego spokoju, ale jednocześnie zachować wyrazisty, architektoniczny charakter.

Zależało mi, aby meble były komfortowe nie tylko fizycznie, ale również wizualnie, żeby dobrze wpisywały się w codzienne życie i tworzyły przestrzeń sprzyjającą odpoczynkowi.

„W przypadku kolekcji Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.”

Lanube to kolekcja, która z salonu przechodzi do sypialni. Jak projektujesz meble przeznaczone do tak odmiennych sposobów użytkowania - aktywnej obecności i głębokiego wyciszenia?

To prawda, że sofa i łóżko funkcjonują w różnych strefach domu i odpowiadają na nieco inne potrzeby użytkownika. Jednak w przypadku Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.

Kiedy udało się wypracować odpowiednie proporcje, ergonomię i język formalny sofy, naturalnym krokiem było przeniesienie tych wartości do kolejnego produktu. Charakterystyczne, miękkie objętości oraz detal szycia stały się elementami budującymi tożsamość całej kolekcji.

Nie zawsze jednak rozwijanie rodziny produktów wygląda w ten sposób. Czasami większą wartość daje świadome wprowadzenie kontrastu pomiędzy poszczególnymi meblami. W przypadku Lanube od początku zależało nam jednak na stworzeniu spójnego świata, w którym zarówno sofa, jak i łóżko opowiadają tę samą historię komfortu, miękkości i spokoju.

„Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.”

W Twoich wypowiedziach pojawia się stwierdzenie, że dobre meble powinny służyć przez lata i mieć swoje drugie życie. Jak ta długofalowa perspektywa wpływa na decyzje podejmowane podczas procesu projektowego?

Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

JUANNY BARCELÒ BORGES

Projektant, którego droga wiodła przez Mediolan i współpracę z uznanymi studiami m.in. Claudio Bellini Design Group oraz Roberto Semprini Studio. Z tych doświadczeń wyniósł dwie uzupełniające się perspektywy: dbałość o formę i kulturowy wymiar designu oraz pragmatyczne rozumienie mebla jako produktu przemysłowego.

W swojej pracy podkreśla, że projekt powinien wspierać użytkownika, strategię produktu i markę. Dla nobonobo zaprojektował sofę MAXXO, o mocnej bryle i charakterystycznych podłokietnikach.

Twoja droga projektowa prowadziła przez Mediolan i współpracę z uznanymi studiami projektowymi, takimi jak Claudio Bellini Design Group czy Roberto Semprini Studio. Jak te doświadczenia wpłynęły na sposób, w jaki dziś myślisz o projektowaniu mebli?

Praca w Mediolanie była fundamentalna dla mojego dzisiejszego myślenia o meblach, ponieważ dała mi dwie uzupełniające się perspektywy. Z jednej strony silne skupienie na formie, proporcjach i kulturowym wymiarze designu, idei, że mebel powinien mieć wyraźną tożsamość i emocjonalną obecność w przestrzeni. Z drugiej, pragmatyczne rozumienie mebli jako produktu przemysłowego: czegoś, co musi zostać zaprojektowane, wyprodukowane i pozycjonowane na rynku.

W Claudio Bellini Design Group nauczyłem się ustrukturyzowanego, międzynarodowego podejścia, w którym estetyka, język marki, ograniczenia produkcyjne i cele komercyjne musiały współistnieć. Roberto Semprini Studio z kolei podkreśla wartość ekspresyjnej formy, atmosfery i narracji. Razem nauczyli mnie postrzegać meble nie jako odizolowane obiekty, ale jako część szerszego systemu obejmującego użytkowników, produkcję, tożsamość marki i strategię, co do dziś kieruje moją pracą.

maxxo detal armagnac@0,5x

W swojej pracy podkreślasz, że design powinien wspierać nie tylko użytkownika, ale także strategię produktu i rozwój marki. Jak ta filozofia wpływa na sposób, w jaki podchodzisz do nowych projektów?

Dla mnie projektowanie zaczyna się od użytkownika, ale nigdy nie powinno się na tym kończyć. Dobry produkt musi zaspokajać praktyczne i emocjonalne potrzeby osoby, która z nim żyje, ale musi też mieć sens w szerszej strategii marki.

Rozpoczynając projekt, staram się zrozumieć kilka warstw na raz: dla kogo przeznaczony jest produkt, w jaki sposób będzie używany, do jakiej przestrzeni należy i jaką rolę powinien pełnić w katalogu firmy. Czasami produkt musi być komercyjny i przystępny, czasem musi to być wyrazisty element, który nada osobowość całemu asortymentowi. Pomaga mi to podejmować świadome decyzje dotyczące proporcji, materiału, szczegółów i kosztów. Moim celem nie jest po prostu stworzenie ładnego przedmiotu, ale takiego, który będzie spójny, użyteczny, pożądany i strategicznie znaczący dla marki.

Twoje projekty często łączą rzeźbiarską formę z wyraźną dbałością o detal i proporcje. Skąd najczęściej czerpiesz inspiracje, czy są to materiały, architektura, technologia, a może obserwacja tego, jak ludzie korzystają z mebli?

Inspiracja zazwyczaj pochodzi z połączenia różnych elementów, a nie z jednego źródła. Architektura jest dla mnie ważna, podobnie jak sposób, w jaki bryły, linie i proporcje tworzą obecność i rytm w przestrzeni. Ciekawi mnie to w jaki sposób ​​pojedynczy detal lub sylwetka mogą zdefiniować dany obiekt.

Jednocześnie, obserwacja tego, jak ludzie faktycznie żyją z meblami, jest niezbędna. Meble są zawsze blisko ciała i codziennych rytuałów, więc komfort i ruch wpływają na projekt. Materiały są równie ważne, ponieważ mogą nadać formie cieplejszy, bardziej miękki, lżejszy lub bardziej architektoniczny charakter. W pewnym sensie inspiracja jest punktem spotkania tych światów: architektury dla struktury i proporcji, materiałów dla charakteru i dotyku oraz prawdziwego życia dla komfortu.

„Punktem wyjścia dla MAXXO była sofa, która wydawała się minimalistyczna w swojej ogólnej stylistyce, ale jednocześnie miała silną rzeźbiarską tożsamość: wizualnie spokojną i architektoniczną, a przy tym natychmiast rozpoznawalną dzięki kilku starannie dopracowanym detalom.”

Sofa MAXXO wyróżnia się mocną, architektoniczną bryłą oraz charakterystycznymi podłokietnikami. Jaka była główna idea stojąca za tym projektem i jak rozwijała się ona w trakcie procesu projektowego?

Punktem wyjścia dla MAXXO była sofa, która wydawała się minimalistyczna w swojej ogólnej stylistyce, ale jednocześnie miała silną rzeźbiarską tożsamość, wizualnie spokojną i architektoniczną, a jednocześnie natychmiast rozpoznawalną dzięki kilku starannie dopracowanym detalom.

Centralnym elementem stały się duże podłokietniki, które lekko wystają na zewnątrz i sprawiają wrażenie, jakby były zawieszone nad główną bryłą. Nadają one sofie charakteru, ale nie są tylko ozdobą: ich lekkie pochylenie przyczynia się również do komfortu. Kolejnym kluczowym elementem był przeszyty kontur biegnący wzdłuż sylwetki. Lubię używać przeszyć niemal jak narzędzia graficznego, aby podkreślić profil i nadać formie bardziej dopasowany charakter.

W przypadku projektu takiego jak MAXXO wszystko zależy od równowagi: jeśli podłokietniki staną się zbyt ciężkie, sofa straci elegancję, jeśli detale będą zbyt subtelne, tożsamość zaniknie. Ewolucja projektu polegała tak naprawdę na dopracowaniu proporcji, aż rzeźbiarska ekspresja i komfort mogły współistnieć.

„Inspiracja zazwyczaj pochodzi z połączenia różnych elementów, a nie z jednego źródła. Architektura jest dla mnie ważna, podobnie jak sposób, w jaki bryły, linie i proporcje tworzą obecność i rytm w przestrzeni. Ciekawi mnie to w jaki sposób ​​pojedynczy detal lub sylwetka mogą zdefiniować dany obiekt.„

W projektowaniu sof kluczową rolę odgrywa równowaga między wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Jak w tym projekcie połączyłeś te dwa aspekty?

Dla mnie komfort musi być częścią logiki projektowania od samego początku. W przypadku MAXXO intencją było stworzenie sofy o wyrazistej, architektonicznej prezencji, bez wrażenia sztywności czy onieśmielenia.

Ta równowaga została osiągnięta głównie dzięki proporcjom i detalom. Bryła jest wyrazista i wyraźnie zarysowana, ale złagodzona przez sposób, w jaki podłokietniki wystają na zewnątrz i są lekko pochylone, tworząc bardziej przyjazną pozycję. Obfite poduszki i wizualna miękkość tapicerki równoważą geometrię ramy.

Najciekawsze meble często działają właśnie w tym napięciu między precyzją a miękkością. Chciałem, aby MAXXO wyróżniała się z daleka, ale dawała poczucie bezpieczeństwa i komfortu w chwili, gdy się na niej usiądzie.

STUDIO CarlesiTonelli

Włoskie studio projektowe założone w 2004 roku przez Davide Carlesi i Gian Luca Tonelli, którzy połączyli swoje doświadczenia i różne drogi w projektowaniu przemysłowym. Ich podejście cechuje rygor rysunku, esencjonalny styl, poszukiwania techniczne i poczucie humoru.

Studio koncentruje się na wzornictwie przemysłowym z uwagą przyglądając się procesom produkcji, nowym materiałom i technologiom. W kolekcji nobonobo znalazły się sygnowane przez nich krzesła – obszar, w którym włoska kultura projektowa najsilniej kształtuje formę i charakter mebla.

Studiowałaś wzornictwo w Bydgoszczy, projektowanie mebla w Poznaniu, a wzornictwo przemysłowe w Walencji i to właśnie w Hiszpanii spędziłaś kilka ważnych lat zawodowych. Czego to środowisko projektowe nauczyło Cię o formie, materiale i sposobie patrzenia na meble?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Podkreślasz, że projektowanie zawsze zaczyna się od człowieka, od obserwacji, analizy, rozumienia potrzeb. Jak ten moment uważnego słuchania użytkownika przekłada się na konkretne decyzje formalne? Czy w projekcie Lanube był taki moment przełomowy?

W przypadku Lanube przełomowym momentem było znalezienie równowagi pomiędzy wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Od początku zależało mi na stworzeniu miękkiej, spokojnej bryły o architektonicznym charakterze, w której oparcie stanowi naturalne przedłużenie siedziska. Jednocześnie każda decyzja formalna musiała iść w parze z ergonomią. Dlatego dodatkowe poduszki nie są wyłącznie elementem estetycznym – zostały zaprojektowane jako integralna część systemu podparcia, wynikająca bezpośrednio z architektury całej sofy.

Sofa i łóżko Lanube - dwa różne meble, dwie strefy domu tworzące spójny, spokojny język formalny. Co było punktem wyjścia do tego projektu: bryła, detal, materiał, a może atmosfera przestrzeni, do której zostały zaprojektowane?

Muszę przyznać, że od początku projektowania Lanube myślałam nie tyle o pojedynczym meblu, co o atmosferze, jaką kreuje w przestrzeni. Zarówno sofa, jak i łóżko są przeznaczone do odpoczynku, dlatego zależało mi na stworzeniu spokojnego, miękkiego języka formalnego, który będzie naturalnie wspierał codzienny komfort.

Dopiero z tej idei wynikały kolejne decyzje projektowe dotyczące bryły, proporcji czy detalu. Charakterystyczne, miękkie objętości, subtelne pikowania i starannie dopracowane proporcje miały budować poczucie wizualnego spokoju, ale jednocześnie zachować wyrazisty, architektoniczny charakter.

Zależało mi, aby meble były komfortowe nie tylko fizycznie, ale również wizualnie, żeby dobrze wpisywały się w codzienne życie i tworzyły przestrzeń sprzyjającą odpoczynkowi.

„W przypadku kolekcji Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.”

Lanube to kolekcja, która z salonu przechodzi do sypialni. Jak projektujesz meble przeznaczone do tak odmiennych sposobów użytkowania - aktywnej obecności i głębokiego wyciszenia?

To prawda, że sofa i łóżko funkcjonują w różnych strefach domu i odpowiadają na nieco inne potrzeby użytkownika. Jednak w przypadku Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.

Kiedy udało się wypracować odpowiednie proporcje, ergonomię i język formalny sofy, naturalnym krokiem było przeniesienie tych wartości do kolejnego produktu. Charakterystyczne, miękkie objętości oraz detal szycia stały się elementami budującymi tożsamość całej kolekcji.

Nie zawsze jednak rozwijanie rodziny produktów wygląda w ten sposób. Czasami większą wartość daje świadome wprowadzenie kontrastu pomiędzy poszczególnymi meblami. W przypadku Lanube od początku zależało nam jednak na stworzeniu spójnego świata, w którym zarówno sofa, jak i łóżko opowiadają tę samą historię komfortu, miękkości i spokoju.

„Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.”

W Twoich wypowiedziach pojawia się stwierdzenie, że dobre meble powinny służyć przez lata i mieć swoje drugie życie. Jak ta długofalowa perspektywa wpływa na decyzje podejmowane podczas procesu projektowego?

Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

AGATA BUGALSKA

Magister sztuki, absolwentka wzornictwa na Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. Projektuje w przestrzeni 2D i 3D, a w jej warsztacie łączą się badanie potrzeb klienta, świadomość technologii wykonania i myślenie artystyczne – kompozycja i kreowanie bryły. W projektowaniu najważniejsza jest dla niej świadomość: siebie, odbiorcy i tworzonego przedmiotu.

Dla nobonobo zaprojektowała łóżko Abala, którego otwartość, spokój i minimalistyczna linia czerpią inspirację z afrykańskich krajobrazów obecnych zarówno w formie mebla, jak i w jego nazwie.

Studiowałaś wzornictwo w Bydgoszczy, projektowanie mebla w Poznaniu, a wzornictwo przemysłowe w Walencji i to właśnie w Hiszpanii spędziłaś kilka ważnych lat zawodowych. Czego to środowisko projektowe nauczyło Cię o formie, materiale i sposobie patrzenia na meble?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Podkreślasz, że projektowanie zawsze zaczyna się od człowieka, od obserwacji, analizy, rozumienia potrzeb. Jak ten moment uważnego słuchania użytkownika przekłada się na konkretne decyzje formalne? Czy w projekcie Lanube był taki moment przełomowy?

W przypadku Lanube przełomowym momentem było znalezienie równowagi pomiędzy wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Od początku zależało mi na stworzeniu miękkiej, spokojnej bryły o architektonicznym charakterze, w której oparcie stanowi naturalne przedłużenie siedziska. Jednocześnie każda decyzja formalna musiała iść w parze z ergonomią. Dlatego dodatkowe poduszki nie są wyłącznie elementem estetycznym – zostały zaprojektowane jako integralna część systemu podparcia, wynikająca bezpośrednio z architektury całej sofy.

Sofa i łóżko Lanube - dwa różne meble, dwie strefy domu tworzące spójny, spokojny język formalny. Co było punktem wyjścia do tego projektu: bryła, detal, materiał, a może atmosfera przestrzeni, do której zostały zaprojektowane?

Muszę przyznać, że od początku projektowania Lanube myślałam nie tyle o pojedynczym meblu, co o atmosferze, jaką kreuje w przestrzeni. Zarówno sofa, jak i łóżko są przeznaczone do odpoczynku, dlatego zależało mi na stworzeniu spokojnego, miękkiego języka formalnego, który będzie naturalnie wspierał codzienny komfort.

Dopiero z tej idei wynikały kolejne decyzje projektowe dotyczące bryły, proporcji czy detalu. Charakterystyczne, miękkie objętości, subtelne pikowania i starannie dopracowane proporcje miały budować poczucie wizualnego spokoju, ale jednocześnie zachować wyrazisty, architektoniczny charakter.

Zależało mi, aby meble były komfortowe nie tylko fizycznie, ale również wizualnie, żeby dobrze wpisywały się w codzienne życie i tworzyły przestrzeń sprzyjającą odpoczynkowi.

„W przypadku kolekcji Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.”

Lanube to kolekcja, która z salonu przechodzi do sypialni. Jak projektujesz meble przeznaczone do tak odmiennych sposobów użytkowania - aktywnej obecności i głębokiego wyciszenia?

To prawda, że sofa i łóżko funkcjonują w różnych strefach domu i odpowiadają na nieco inne potrzeby użytkownika. Jednak w przypadku Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.

Kiedy udało się wypracować odpowiednie proporcje, ergonomię i język formalny sofy, naturalnym krokiem było przeniesienie tych wartości do kolejnego produktu. Charakterystyczne, miękkie objętości oraz detal szycia stały się elementami budującymi tożsamość całej kolekcji.

Nie zawsze jednak rozwijanie rodziny produktów wygląda w ten sposób. Czasami większą wartość daje świadome wprowadzenie kontrastu pomiędzy poszczególnymi meblami. W przypadku Lanube od początku zależało nam jednak na stworzeniu spójnego świata, w którym zarówno sofa, jak i łóżko opowiadają tę samą historię komfortu, miękkości i spokoju.

„Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.”

W Twoich wypowiedziach pojawia się stwierdzenie, że dobre meble powinny służyć przez lata i mieć swoje drugie życie. Jak ta długofalowa perspektywa wpływa na decyzje podejmowane podczas procesu projektowego?

Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

KONONENKO ID STUDIO

Ukraińskie studio założone w 2012 roku przez Julię Kononenko i Artema Kravchenko, którego hasłem przewodnim jest „sztuka przekuwania idei w formę”. Jego fundamentem jest spotkanie dwóch temperamentów: artystycznej, rzeźbiarskiej wrażliwości Julii oraz technicznego, inżynierskiego myślenia Artema.

Język projektowy studia wymyka się łatwym klasyfikacjom, łącząc racjonalizm Bauhausu, skandynawską prostotę i ukraińską tradycję rzemiosła. Dla nobonobo studio zaprojektowało łóżko Manduria, obiekt przemyślany formalnie i funkcjonalnie.

Studiowałaś wzornictwo w Bydgoszczy, projektowanie mebla w Poznaniu, a wzornictwo przemysłowe w Walencji i to właśnie w Hiszpanii spędziłaś kilka ważnych lat zawodowych. Czego to środowisko projektowe nauczyło Cię o formie, materiale i sposobie patrzenia na meble?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Podkreślasz, że projektowanie zawsze zaczyna się od człowieka, od obserwacji, analizy, rozumienia potrzeb. Jak ten moment uważnego słuchania użytkownika przekłada się na konkretne decyzje formalne? Czy w projekcie Lanube był taki moment przełomowy?

W przypadku Lanube przełomowym momentem było znalezienie równowagi pomiędzy wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Od początku zależało mi na stworzeniu miękkiej, spokojnej bryły o architektonicznym charakterze, w której oparcie stanowi naturalne przedłużenie siedziska. Jednocześnie każda decyzja formalna musiała iść w parze z ergonomią. Dlatego dodatkowe poduszki nie są wyłącznie elementem estetycznym – zostały zaprojektowane jako integralna część systemu podparcia, wynikająca bezpośrednio z architektury całej sofy.

Sofa i łóżko Lanube - dwa różne meble, dwie strefy domu tworzące spójny, spokojny język formalny. Co było punktem wyjścia do tego projektu: bryła, detal, materiał, a może atmosfera przestrzeni, do której zostały zaprojektowane?

Muszę przyznać, że od początku projektowania Lanube myślałam nie tyle o pojedynczym meblu, co o atmosferze, jaką kreuje w przestrzeni. Zarówno sofa, jak i łóżko są przeznaczone do odpoczynku, dlatego zależało mi na stworzeniu spokojnego, miękkiego języka formalnego, który będzie naturalnie wspierał codzienny komfort.

Dopiero z tej idei wynikały kolejne decyzje projektowe dotyczące bryły, proporcji czy detalu. Charakterystyczne, miękkie objętości, subtelne pikowania i starannie dopracowane proporcje miały budować poczucie wizualnego spokoju, ale jednocześnie zachować wyrazisty, architektoniczny charakter.

Zależało mi, aby meble były komfortowe nie tylko fizycznie, ale również wizualnie, żeby dobrze wpisywały się w codzienne życie i tworzyły przestrzeń sprzyjającą odpoczynkowi.

„W przypadku kolekcji Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.”

Lanube to kolekcja, która z salonu przechodzi do sypialni. Jak projektujesz meble przeznaczone do tak odmiennych sposobów użytkowania - aktywnej obecności i głębokiego wyciszenia?

To prawda, że sofa i łóżko funkcjonują w różnych strefach domu i odpowiadają na nieco inne potrzeby użytkownika. Jednak w przypadku Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.

Kiedy udało się wypracować odpowiednie proporcje, ergonomię i język formalny sofy, naturalnym krokiem było przeniesienie tych wartości do kolejnego produktu. Charakterystyczne, miękkie objętości oraz detal szycia stały się elementami budującymi tożsamość całej kolekcji.

Nie zawsze jednak rozwijanie rodziny produktów wygląda w ten sposób. Czasami większą wartość daje świadome wprowadzenie kontrastu pomiędzy poszczególnymi meblami. W przypadku Lanube od początku zależało nam jednak na stworzeniu spójnego świata, w którym zarówno sofa, jak i łóżko opowiadają tę samą historię komfortu, miękkości i spokoju.

„Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.”

W Twoich wypowiedziach pojawia się stwierdzenie, że dobre meble powinny służyć przez lata i mieć swoje drugie życie. Jak ta długofalowa perspektywa wpływa na decyzje podejmowane podczas procesu projektowego?

Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

SERGEY MURKO

Ukraiński projektant z Kijowa, założyciel marki MURI, dla którego tworzenie mebli jest sztuką. Ukończył prawo i ekonomię, ale to design zawsze był mu najbliższy.

Dla nobonobo zaprojektował fotel Bunny Guys o rozpoznawalnej sylwetce inspirowanej królikiem, w którym charakterystyczne „futra” shaggy i flossy radykalnie zmieniają nastrój obiektu. Fotel równie dobrze odnajduje się w salonie, pokoju dziecięcym jak też przestrzeni publicznej.

Studiowałaś wzornictwo w Bydgoszczy, projektowanie mebla w Poznaniu, a wzornictwo przemysłowe w Walencji i to właśnie w Hiszpanii spędziłaś kilka ważnych lat zawodowych. Czego to środowisko projektowe nauczyło Cię o formie, materiale i sposobie patrzenia na meble?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Podkreślasz, że projektowanie zawsze zaczyna się od człowieka, od obserwacji, analizy, rozumienia potrzeb. Jak ten moment uważnego słuchania użytkownika przekłada się na konkretne decyzje formalne? Czy w projekcie Lanube był taki moment przełomowy?

W przypadku Lanube przełomowym momentem było znalezienie równowagi pomiędzy wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Od początku zależało mi na stworzeniu miękkiej, spokojnej bryły o architektonicznym charakterze, w której oparcie stanowi naturalne przedłużenie siedziska. Jednocześnie każda decyzja formalna musiała iść w parze z ergonomią. Dlatego dodatkowe poduszki nie są wyłącznie elementem estetycznym – zostały zaprojektowane jako integralna część systemu podparcia, wynikająca bezpośrednio z architektury całej sofy.

Sofa i łóżko Lanube - dwa różne meble, dwie strefy domu tworzące spójny, spokojny język formalny. Co było punktem wyjścia do tego projektu: bryła, detal, materiał, a może atmosfera przestrzeni, do której zostały zaprojektowane?

Muszę przyznać, że od początku projektowania Lanube myślałam nie tyle o pojedynczym meblu, co o atmosferze, jaką kreuje w przestrzeni. Zarówno sofa, jak i łóżko są przeznaczone do odpoczynku, dlatego zależało mi na stworzeniu spokojnego, miękkiego języka formalnego, który będzie naturalnie wspierał codzienny komfort.

Dopiero z tej idei wynikały kolejne decyzje projektowe dotyczące bryły, proporcji czy detalu. Charakterystyczne, miękkie objętości, subtelne pikowania i starannie dopracowane proporcje miały budować poczucie wizualnego spokoju, ale jednocześnie zachować wyrazisty, architektoniczny charakter.

Zależało mi, aby meble były komfortowe nie tylko fizycznie, ale również wizualnie, żeby dobrze wpisywały się w codzienne życie i tworzyły przestrzeń sprzyjającą odpoczynkowi.

„W przypadku kolekcji Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.”

Lanube to kolekcja, która z salonu przechodzi do sypialni. Jak projektujesz meble przeznaczone do tak odmiennych sposobów użytkowania - aktywnej obecności i głębokiego wyciszenia?

To prawda, że sofa i łóżko funkcjonują w różnych strefach domu i odpowiadają na nieco inne potrzeby użytkownika. Jednak w przypadku Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.

Kiedy udało się wypracować odpowiednie proporcje, ergonomię i język formalny sofy, naturalnym krokiem było przeniesienie tych wartości do kolejnego produktu. Charakterystyczne, miękkie objętości oraz detal szycia stały się elementami budującymi tożsamość całej kolekcji.

Nie zawsze jednak rozwijanie rodziny produktów wygląda w ten sposób. Czasami większą wartość daje świadome wprowadzenie kontrastu pomiędzy poszczególnymi meblami. W przypadku Lanube od początku zależało nam jednak na stworzeniu spójnego świata, w którym zarówno sofa, jak i łóżko opowiadają tę samą historię komfortu, miękkości i spokoju.

„Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.”

W Twoich wypowiedziach pojawia się stwierdzenie, że dobre meble powinny służyć przez lata i mieć swoje drugie życie. Jak ta długofalowa perspektywa wpływa na decyzje podejmowane podczas procesu projektowego?

Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

STAS LITVINOV

Projektant, dla którego prostota jest świadomym wyborem, zwolennik uczciwego designu. Uważa, że produkt musi zasłużyć na prawo do istnienia, a odmowa podążania za trendami daje mu szansę stać się ponadczasowym klasykiem.

W kolekcji nobonobo znalazł się jego fotel Uni – ikona wnętrz prywatnych i komercyjnych, w której przemyślane, nadające się do recyklingu materiały łączą się z uniwersalną, wszechstronną formą.

Studiowałaś wzornictwo w Bydgoszczy, projektowanie mebla w Poznaniu, a wzornictwo przemysłowe w Walencji i to właśnie w Hiszpanii spędziłaś kilka ważnych lat zawodowych. Czego to środowisko projektowe nauczyło Cię o formie, materiale i sposobie patrzenia na meble?

Każde z tych środowisk pokazało mi inne podejście do projektowania. Jednak to pierwsze zawodowe doświadczenie w studiu projektowym w Hiszpanii naprawdę otworzyło mi oczy na odpowiedzialność, jaka wiąże się z projektowaniem dla przemysłu, ale także na możliwości, jakie daje ten zawód. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba patrzenia na design szerzej niż tylko przez pryzmat samego produktu. Późniejsze stworzenie studia Calma Creative pozwoliło mi rozwijać to podejście i współpracować z przemysłem na wielu poziomach.

Forma, materiał czy sposób postrzegania mebla są często esencją projektu, ale w praktyce stanowią jedynie część znacznie bardziej złożonego procesu. Pierwsze lata pracy w Hiszpanii nauczyły mnie przede wszystkim, jak fascynujące, wymagające i nieprzewidywalne jest projektowanie. Każdy projekt przynosi nowe pytania i nowe wyzwania. I właśnie to sprawia, że nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną.

detal-lanube-pulsano-2@025x.png

Podkreślasz, że projektowanie zawsze zaczyna się od człowieka, od obserwacji, analizy, rozumienia potrzeb. Jak ten moment uważnego słuchania użytkownika przekłada się na konkretne decyzje formalne? Czy w projekcie Lanube był taki moment przełomowy?

W przypadku Lanube przełomowym momentem było znalezienie równowagi pomiędzy wyrazistą formą a komfortem użytkowania. Od początku zależało mi na stworzeniu miękkiej, spokojnej bryły o architektonicznym charakterze, w której oparcie stanowi naturalne przedłużenie siedziska. Jednocześnie każda decyzja formalna musiała iść w parze z ergonomią. Dlatego dodatkowe poduszki nie są wyłącznie elementem estetycznym – zostały zaprojektowane jako integralna część systemu podparcia, wynikająca bezpośrednio z architektury całej sofy.

Sofa i łóżko Lanube - dwa różne meble, dwie strefy domu tworzące spójny, spokojny język formalny. Co było punktem wyjścia do tego projektu: bryła, detal, materiał, a może atmosfera przestrzeni, do której zostały zaprojektowane?

Muszę przyznać, że od początku projektowania Lanube myślałam nie tyle o pojedynczym meblu, co o atmosferze, jaką kreuje w przestrzeni. Zarówno sofa, jak i łóżko są przeznaczone do odpoczynku, dlatego zależało mi na stworzeniu spokojnego, miękkiego języka formalnego, który będzie naturalnie wspierał codzienny komfort.

Dopiero z tej idei wynikały kolejne decyzje projektowe dotyczące bryły, proporcji czy detalu. Charakterystyczne, miękkie objętości, subtelne pikowania i starannie dopracowane proporcje miały budować poczucie wizualnego spokoju, ale jednocześnie zachować wyrazisty, architektoniczny charakter.

Zależało mi, aby meble były komfortowe nie tylko fizycznie, ale również wizualnie, żeby dobrze wpisywały się w codzienne życie i tworzyły przestrzeń sprzyjającą odpoczynkowi.

„W przypadku kolekcji Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.”

Lanube to kolekcja, która z salonu przechodzi do sypialni. Jak projektujesz meble przeznaczone do tak odmiennych sposobów użytkowania - aktywnej obecności i głębokiego wyciszenia?

To prawda, że sofa i łóżko funkcjonują w różnych strefach domu i odpowiadają na nieco inne potrzeby użytkownika. Jednak w przypadku Lanube punktem wspólnym był odpoczynek – zarówno ten codzienny, aktywny, związany z życiem salonu, jak i bardziej wyciszony, charakterystyczny dla sypialni.

Kiedy udało się wypracować odpowiednie proporcje, ergonomię i język formalny sofy, naturalnym krokiem było przeniesienie tych wartości do kolejnego produktu. Charakterystyczne, miękkie objętości oraz detal szycia stały się elementami budującymi tożsamość całej kolekcji.

Nie zawsze jednak rozwijanie rodziny produktów wygląda w ten sposób. Czasami większą wartość daje świadome wprowadzenie kontrastu pomiędzy poszczególnymi meblami. W przypadku Lanube od początku zależało nam jednak na stworzeniu spójnego świata, w którym zarówno sofa, jak i łóżko opowiadają tę samą historię komfortu, miękkości i spokoju.

„Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.”

W Twoich wypowiedziach pojawia się stwierdzenie, że dobre meble powinny służyć przez lata i mieć swoje drugie życie. Jak ta długofalowa perspektywa wpływa na decyzje podejmowane podczas procesu projektowego?

Coraz częściej myślę o projektowaniu jako o poszukiwaniu równowagi pomiędzy innowacyjnością a ponadczasowością. Uważam, że rolą projektanta nie jest tworzenie obiektów, które przyciągną uwagę tylko przez chwilę, ale takich, które będą miały szansę funkcjonować przez wiele lat.

Jeśli projekt staje się zbyt ekspresyjny, zbyt rzeźbiarski lub zbyt mocno oddala się od realiów produktu przemysłowego, istnieje ryzyko, że szybciej się zestarzeje.

Oczywiście są wyjątki i wiele ikonicznych projektów przeczy tej zasadzie, jednak dla mnie coraz ważniejsze staje się znalezienie odpowiednich proporcji pomiędzy własną wizją a potrzebami przemysłu i użytkownika.

To właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się rozwiązania, które mają szansę przetrwać próbę czasu.

LEVANTIN STUDIO

Studio założone w 2012 roku w Charkowie, obecnie działające z Mediolanu. Jego historia zaczęła się od eksperymentów z renowacją mebli podczas studiów. Zamiłowanie do nadawania obiektom drugiego życia do dziś kształtuje filozofię Levantin Studio w kontekście świadomego tworzenia.

Dla nobonobo studio zaprojektowało stołek Kohti z siedziskiem z przetworzonego polietylenu HDPE, wyróżniony Silver Award w International Design Awards oraz krzesło z tej samej rodziny. Filozofia projektu pozostaje niezmienna: uczciwy materiał i solidna konstrukcja.

Levantin Design zaczęło się, jak sami opisujecie, od eksperymentów z renowacją mebli podczas studiów. W jaki sposób ten akt transformacji, nadawania drugiego życia istniejącym obiektom, ukształtował filozofię, która dziś leży u podstaw waszej pracy?

Praca przy renowacji ukształtowała naszą najważniejszą zasadę projektową: świadome kreowanie. Naszym celem nie jest po prostu tworzenie nowych przedmiotów, lecz wzbogacanie świata o obiekty o prawdziwej wartości, z których możemy być autentycznie dumni, z każdego z osobna.

Levantin_Studio_16

Stołek Kohti wyrósł z głęboko przemyślanej postawy wobec materiału. Jego siedzisko powstało z przetworzonego polietylenu HDPE – nakrętek od butelek po szamponie przetworzonych przez warsztat Precious Plastic Ukraine. Jak ten materiał stał się punktem wyjścia do projektu, a nie jedynie specyfikacją dodaną po fakcie?

Często rozpoczynamy projekt od ciekawości wobec materiału lub technologii. W przypadku Kohti to właśnie tworzywo z recyklingu stało się punktem wyjścia. W momencie rozpoczęcia projektu mieliśmy już doświadczenie produkcyjne, które pozwoliło stworzyć konstrukcję wyglądającą na prostą, lecz wymagającą wyjątkowej precyzji wykonania: złożonych promieni gięcia, precyzyjnie formowanego metalu i dopracowanych połączeń. Dlatego świadomie uczyniliśmy siedzisko głównym akcentem wizualnym.

Z czasem kolekcja została rozwinięta o wersję tapicerowaną, odpowiadającą na nowe potrzeby związane z komfortem i sposobem użytkowania. Filozofia projektu pozostała jednak niezmienna: uczciwy materiał i solidna konstrukcja.

Nazwa Kohti – fińskie słowo oznaczające „w kierunku”, niesie ideę ruchu w dwóch kierunkach jednocześnie: ku środowisku, ku produktowi, który akceptuje zmianę zamiast jej się opierać. Jak buduje się taką głębię konceptualną w obiekcie, nie zamieniając go w manifest?

Lubimy symbolikę, ale nigdy nie tworzymy jej sztucznie. Dzięki otwartemu spojrzeniu na świat pomysły rodzą się naturalnie. Wiele doświadczeń pozostaje z nami i z czasem staje się impulsem do powstania projektu. Zależy nam, aby koncepcja nie wyjaśniała przedmiotu do końca, lecz jedynie nadawała mu dodatkową warstwę znaczeń, pozostawiając każdemu przestrzeń do własnej interpretacji.

„W przypadku Kohti tworzywo z recyklingu stało się punktem wyjścia. Mieliśmy doświadczenie produkcyjne, które pozwoliło stworzyć konstrukcję wymagającą wyjątkowej precyzji wykonania: złożonych promieni gięcia, precyzyjnie formowanego metalu i dopracowanych połączeń. Świadomie uczyniliśmy siedzisko głównym akcentem wizualnym.”

Kohti zdobył Silver Award w International Design Awards w kategorii Eco-Sustainable Design. Ale projektowanie ekologiczne bywa postrzegane jako ograniczenie. Czy z Waszego doświadczenia praca w ramach narzuconych przez materiał i środowisko otwiera nowe możliwości formalne, czy przede wszystkim wymaga innego rodzaju rozwiązywania problemów?

Ograniczenia działają jak dobra twórcza dyscyplina. Na początku mogą wydawać się zawężać pole manewru, ale właśnie w tych ramach pomysły przestają być abstrakcyjne. Kiedy projekt opiera się na jasno określonym briefie i specyfikacji materiałowej finalny produkt staje się bardziej przekonujący.

„Ograniczenia działają jak dobra twórcza dyscyplina. Na początku mogą wydawać się zawężać pole manewru, ale właśnie w tych ramach pomysły przestają być abstrakcyjne. Kiedy projekt opiera się na jasno określonym briefie i specyfikacji materiałowej finalny produkt staje się bardziej przekonujący.”

Wasze studio narodziło się w Charkowie, a następnie przeniosło się do Mediolanu. Jak ta podróż, z Ukrainy do serca europejskiego designu, ukształtowała wasz sposób pracy i co oznaczało dla was przeniesienie swojej praktyki projektowej do innego kraju?

Założyliśmy nasze studio w Charkowie w 2012 roku, ale od samego początku byliśmy nastawieni na międzynarodową publiczność. Wkrótce znaleźliśmy przedstawiciela w Polsce i zaprezentowaliśmy nasze projekty na targach Warsaw Home. Później, na zaproszenie włoskiej firmy, przenieśliśmy się do Włoch, gdzie mogliśmy sprawdzić się w jednej z najważniejszych branż meblarskich na świecie.

Podziwiamy włoską szkołę wzornictwa za umiejętność pielęgnowania rzemiosła i tradycji, a jednocześnie odwagę do nieustannego wyznaczania nowych trendów. Nasze międzykulturowe doświadczenie pozwala nam nie tylko czerpać inspirację z tego środowiska, ale także patrzeć na nie z pewnego dystansu. Właśnie na styku tych dwóch perspektyw rodzą się nowe interpretacje i subtelne, twórcze kwestionowanie utartych schematów.